Menu

Sylwia - tarot i nie tylko

Ciepło, miło i przytulnie. Informacje o kartach, własne doświadczenia z Tarotem, Runami, kartami Lenormand - rady i porady każdy znajdzie coś dla siebie - zapraszam

Witam wszystkich

algaria
Postanowiłam i ja spróbować swoich sił jako "blogerka". Zobaczymy na jak długo starczy mi i zapału;) W każdym razie startujemy... Tarot to moja pasja, miłość i życie. Jeśli tu do mnie trafiłeś Drogi Czytelniku może to znaczyć, że poszukujesz drogowskazu do wyjścia z trudnej życiowej sytuacji? Chyba, że chcesz się czegoś dowiedzieć o mnie,o kartach, rozkładach, interpretacjach? Albo od zawsze czułeś, że karty są Twoim przeznaczeniem? A może jesteś przeciwnikiem, oponentem i sceptykiem kart wróżb rytuałów... Nieważne, każdy powód jest dobry, byleby prowadził do celu. A jeśli, Twoim celem jest pozostanie ze mną na dłużej to będzie mi bardzo miło. Zapraszam do dyskusji, zadawania pytań i rozmów na różne tematy. Bezpodstawną krytykę i pyskówki sobie daruj. Tutaj jesteś moim gościem i tak będziesz przeze mnie traktowany więc podobnego zachowania oczekuje od Ciebie. Nie będzie to blog tylko sztywny, zasadniczy, konkretny i nudny. Chcę wprowadzić trochę rozrywki, humoru, radości.. Jednak zawsze będę poważnie podchodził do kart: tarota, cygańskich i do wszystkiego co się będzie z nimi wiązało. Usiądź wygodnie i czytaj... Pozdrawiam serdecznie Sylwia - Algaria

         Jestem Algaria Moje "imię" zaczerpnęłam z romansu historycznego, takiego zwykłego babskiego odmóżdżacza, którego treści już nawet nie pamiętam. Kojarzę jedynie to, że występowała w nim zielarka właśnie o imieniu Algaria.

              Co prawda pierwowzór mojego pseudonimu był stary, pomarszczony i garbaty, to po za imieniem nic mnie z nim nie łączy. ;) Jak wiadomo o wiek się kobiet nie pyta więc napiszę tylko, że mam wiek średni - odpowiedni - choć są mężczyźni którzy twierdza, że jestem dojrzała Hmm nie lubię takiego określenia bo kojarzy mi się z taką "przedojrzałą" śliwką węgierką, z lekko nadjedzoną zębem czasu i robalem. grrr  Pomarszczona jeszcze nie jestem, garbata tym bardziej - może za 50 lat będę przypominać książkowy pierwowzór, czyli mam przed sobą jeszcze pół wieku (jak dożyje) by się zgarbić i nabawić "draperii" na ciele.

           Karty, odkąd pamiętam zawsze miałam przy sobie talie "zwykłych" kart i gdzie się dało układałam pasjanse. O tarocie dowiedziałam się gdy miałam około 18 lat - zupełnie przez przypadek oglądając serial o Isadorze Dunkan. Tam Paryska bohema "zabawiała" się właśnie kartami tarota. Nie wiedziałam jak one się nazywają, ale wiedziałam że to jest to czego szukałam całe życie. Wkrótce zakupiłam dwie książki, ale talii z filmu nie mogłam nigdzie dostać (czasy komuny)

         Pierwszymi karty do wróżenia kupiłam przypadkiem - po latach okazało się że to były karty Lenormand. Później w jakieś gazecie ukazały się karty tarota do wycięcia - co prawda tylko AW, ale bardzo długo się tylko nimi posługiwałam. Pierwszą pełną talię zakupiłam kilka lat temu i popłynęłam. Teraz mam kilka talii - zakupionych, podarowanych, wygranych w konkursie, a nawet wydrukowanie z internetu. Jednak nie o ilość tu chodzi, a o jakość, podejście do kart i "słuchania" tego co mówią.

           Co mogę jeszcze napisać k'woli wstępu i przedstawienia się?... Jestem wieczną optymistką co zawdzięczam ułożeniu mojego Jowisza w horoskopie natalnym.  Skorpionem, numerologoiczną 4 (podobno z mistrzowskiej 22) i z tego co się dowiedziałam niedługo przez "mój horoskop" przeleci Uran - wtedy to dopiero będzie się działo, oj będzie ;)

        Mam dwoje dzieci, o których pewnie będę tu pisać, męża pieszczotliwie zwanego Borsukiem, mieszkam na wsi, a w zasadzie takiej "sypialni" stolicy, bo co to za wieś, co ani krowy, ani konia tu nie uwidzisz ?  :)

    Nie będę Cię już dłużej zajmować moją osobą Drogi Czytelniku - do zobaczenia :)

 

 

 

© Sylwia - tarot i nie tylko
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci