Menu

Sylwia - tarot i nie tylko

Ciepło, miło i przytulnie. Informacje o kartach, własne doświadczenia z Tarotem, Runami, kartami Lenormand - rady i porady każdy znajdzie coś dla siebie - zapraszam

O tym jak zrealizowała mi się Wieża

algaria

W zeszły piątek miałam pomysł na wpis, postanowiłam siąść do komputera wieczorkiem i wrzucić na bloga, niestety plany spełzły na niczym, a wpis muszę zrealizować kiedy indziej. Za to dziś opowiem wam jak zrealizowała mi się Wieża.

 

DSC_00721

Co piątek wyciągam sobie kartę na "energię tygodnia". Tydzień ma trwać od poniedziałku do niedzieli, ale już od jakiegoś czasu, a od ostatniego piątku to już w ogóle, zauważyłam, że karty  realizują się od dnia wyciągnięcia, do dnia wyciągnięcia kolejnej "energii". I  tak sobie w zeszły piątek wyciągnęłam Wieżę. 

Oczywiście Wieża przewidziała, że cały tydzień minie mi bardzo szybko. Nie będę mieć czasu na jakiekolwiek zastanowienie, na zwolnienie, na chwilę odpoczynku. Wieża przepowiedziała ból i  prawie łzy, ale po kolei.

Kiedy wyciągnęłam kartę w pierwszej chwili pomyślałam " o dawno jej nie wyciągnęłam" I to prawda. ostatni raz było to ponad 3 lata temu, kiedy mój syn był w szpitalu. Wówczas moje wnętrze rozpadło się na kawałki, był to czas bardzo trudny emocjonalnie. ""o nic" -  myślę sobie "będzie ciężko, ale to przecież tylko tydzień, szybko zleci" za chwilę dodałam " może ta Wieża się nie zrealizuje, przecież czasem energie tygodnia pokazane w kartach, jakoś tak płyną niezauważalnie". Ponieważ wbiłam sobie do głowy przejście tej Wieży w strefie emocjonalnej, to pomyślałam, że coś się stanie komuś z rodziny, a ja będę psychicznie cierpieć.

Przy obiedzie ostrzegłam familię, by przez najbliższy tydzień bardzo uważali na siebie, bo może im się przytrafić coś złego. Syn mój, jak to syn nawet się ucieszył, że wyszła mi Wieża, bo jak stwierdził - jemu nigdy nie udało się jej wyciągnąć. Skomentowałam to tylko "I obyś nigdy jej nie wyciągnął" i rozeszliśmy się do zajęć.

W między czasie kurier dostarczył mi  paczkę (przepraszam, że tak szczegółowo opisuję, ale akurat ta paczka ma ogromne znaczenie). Paczka była nie tyle do mnie, co do miejsca mojej pracy, a że w piątki nie pracuję to kurier podrzucił mi olbrzymiego grzmota do domu. Pakunek zajmował mi kawał pokoju i sama zastanawiałam się czy opakowany zmieści mi się do samochodu, by  go zawieźć  do "roboty" Stwierdziłam, że zobaczę później.

Pogoda ładna, cieplutko, postanowiliśmy rodzinnie uporządkować ogródek, Pociąć gałęzie, pograbić itp. Jak głupia rzuciłam się do siekiery przerąbywać gałęzie wyciętej jabłonki. Ze swoimi zdolnościami celowniczymi trzeba być stukniętym by się rwać do siekiery, ale no cóż bywa i tak bywało, że stuknęłam w gałąź i siekiera mi poleciała w nogę. Zabolało - na szczęście poza siniakiem nic się nie stało, ale to było ostrzeżenie. Do siekiery co prawda już tego dnia się nie dotknęłam, ale za to złapałam się za nóż by rozpakować przesyłkę, stwierdziłam bowiem, że jednak bez opakowania łatwiej będzie zakup firmowy przetransportować.

Nóż, który wcześniej naostrzyłam poleciał po kartonie i z całym impetem wbiłam sobie w palec. Na tyle poważnie uszkodziłam sobie nie tylko jeden ale dwa palce, że mam założonych 8 szwów.  Dobrze, że mam szpital blisko i nie mam w nim SOR'u, a jedynie jest Izba Przyjęć, czyli czas oczekiwania na pomoc lekarską nie trwa do 12 godzin, tylko całkiem sprawnie i szybko mnie obsłużono, bo już w ciągu 40 min od "cięcia" byłam po zabiegu. Fakt, że nie uszkodziłam ścięgien, fakt, że taki przypadek obsługiwany jest poza kolejnością, fakt , że za dobrą radą (dawną) "cioci" Babowej ciut przesadziłam w zachowaniu na korytarzu udając osłabienie ;) No cóż czasem trzeba po symulować by coś dla siebie zyskać - pomna tych 12 godzin w innym szpitalu, mało nie przechodząc na tamten świat w oczekiwaniu pomocy. Fakt, że teraz rana była paskudna, wymagała interwencji chirurga i nie wyobrażam sobie siedzieć z ręką zawiniętą ręcznikiem iluś tam godzin, ale wówczas miałam taki ból, że wydawało mi się iż przecinają mnie na pół tępą piłą tartaczną, co na obsłudze medycznej w ogóle nie robiło wrażenie (stąd dobre rady Babowej co zrobić by zainteresować sobą "medyków"). Tu było inaczej, Mogłam niczego nie udawać, bo takie przypadki jak moje są przyjmowane na CITO, ale kto wiedział.:)

Przyznam, że nie bolało - adrenalina trzymała, znieczulenie podczas szycia też - no bohaterka jak nic - do czasu. Ból przyszedł wieczorem i trzymał przez 4 dni, bez tabletek bym nie dała rady. 

Jeszcze w samochodzie pod szpitalem mąż powiedział z przekąsem - to żeś sobie wywróżyła. Identyczny tekst powiedział do mnie syn po powrocie do domu. Rzeczywiście "se" wywróżyłam, na szczęście nikt więcej już z tej Wieży nie ucierpiał. 

Wieża tym razem pokazała ból fizyczny, a nie psychiczny.

Tym wpisem chciałam Wam pokazać jak szybko się tarowa Wieża realizuje (dosłownie nawet może w ciągu kilku godzin). Jak bardzo bywa niebezpieczna, jak bardzo sam wypadek był szybki - ciach i prawie po palcach. Jak idealnie pokazany jest ból choć z lekkim opóźnieniem i cierpienie, bo niewątpliwie cierpię choćby przez to, że nie mam sprawnej jednej ręki. 

Cały tydzień biegałam jak nie na zmianę opatrunku, to do pracy, do lekarzy i weterynarzy - nie dospałam, nie do jadłam tylko gnałam jak ci ludzie spadający z Wieży. Dziś siadłam i dopiero złapałam oddech, ale to pewnie dlatego, że na nowy tydzień mam 6 monet (już po części zrealizowaną)

Mam problemy z wykonywaniem codziennych czynności domowych, a także z pisaniem na komputerze, dlatego tak długo nie pisałam. Na szczęście już w poniedziałek zdejmą mi szwy i mam nadzieję, że palce okażą się sprawne.Dodam jeszcze krótko, by Was nie zanudzać, tak do końca nie ufałam czy Wieża się w pełni zrealizowała, czy nie czeka mnie jeszcze nic złego. W piątek tzn wczoraj sterylizowałam kotkę i lekarz miał do mnie zadzwonić kiedy mała się wybudzi. Sądziłam, że tak jak w przypadku moich suk po sterylizacji, mogłam je odebrać po około 3 godzinach, a tu psikus telefon miałam po 7. Powiem, że obawiałam się iż Wieża nie zakończyła się na moich palcach, ale nie, palce wystarczyły i  jest już dobrze (na szczęście). 

Wróżba z jednego liścia

algaria

Nie przepadam za Walentynkami, ale postanowiłam w pewien żartobliwy sposób je uczcić. Pamiętacie wróżbę z liści Robinii potocznie zwanej Akacją, albo z płatków kwiatu: Kocha, lubi, szanuje, nie chce, nie dba, żartuje, w myśli, w mowie, w sercu, na ślubnym kobiercu? Postanowiłam wylosować dla każdego znaku Zodiaku właśnie taką jedną przepowiednię miłosną i spróbuje lekko ją zinterpretować.

 

DSC_0112

Losowałam z zamkniętymi oczami ;)

 

BARAN

Na ślubnym kobiercu

Oj szykuj się Baranie w ciągu roku powinieneś albo zawrzeć związek małżeński, albo co najmniej stworzyć  bardzo mocny związek. Możesz również podjąć bardzo poważne decyzje co do swojego życia uczuciowego i partnera. Możecie razem zamieszkać, począć dziecko albo wziąć kredyt, bo przecie nic tak nie wiąże ze sobą ludzi jak wspólne długi.  W każdym razie szykujcie się na deklaracje i wszelkie przywiązania. 

BYK

Na ślubnym kobiercu

Byk też będzie podejmował konkretne decyzje dotyczące partnerstwa i związku. Skończy się "bykowe", laba i luz. Trzeba będzie się ustatkować i zacząć myśleć o przyszłości we dwoje, a może nawet i we troje (ale nie w trójkącie). Ślub, zamieszkanie albo inne poważne deklaracje - choćby zaręczyny będą Bykom pisane. Tylko uważajcie by nie wpaść jak śliwka w kompot, choć nie ma sytuacji bez wyjścia.

BLIŹNIĘTA

Żartuje

Możecie stać się czyimś żartem, albo to wy będziecie bawić się kimś, którą opcje wybieracie? Nie można bawić się czyimiś uczuciami. Obiecywać i nie dotrzymywać słowa. Niestety ten rok może was rozczarować pod względem uczuć, czy to was, czy to wy sprawicie, że ktoś będziecie cierpieć. Żart jest dobry gdy bawi obie strony. Pamiętajcie, że karma wraca - do was jeśli będziecie drwić z miłości, lub do tego kto zabawi się waszymi uczuciami.

RAK

Lubi

Rak miłości wielkiej nie zazna, ale sympatię i może prawdziwą przyjaźń owszem. Hmm, ale wiecie, że najlepsze związki są zbudowane na przyjaźni? Miłość przeminie, pożądanie się wypali, a jeśli kogoś lubimy to bez względu na wiek możemy z nim/nią przeżyć najwspanialsze chwile. Uwaga ! Jedyna i słuszna rada: uważajcie Raki by nie wpaść we "frienzone" , bo wyjść z tego bardzo trudno. (frienzone - jest wtedy gdy jedna strona kocha, a druga tylko lubi)

LEW

W myśli

Mało czynów, dużo marzeń - można by wywnioskować z tej wróżby. Czyżby Lew tchórzył  i nic poza myślami nie zrobi. Tęsknota, pamięć, żal i smutek - rozmyślanie i marzenia tyle osiągnie Lew w miłości. Szkoda, bo taki niby Lew jest taki przebojowy, pewny siebie, a tu wychodzi, że jednak skryty. Więcej odwagi, przecież nikt Cię nie zje jeśli zrobisz pierwszy krok zamiast wzdychać w ukryciu. Do dzieła, bo masz szansę na przeżycie bardzo miłych chwil.

PANNA

Lubi

U Panien podobnie jak u Raków szykuje się lubienie. Nie będzie wielkiej miłości, nie będzie myśli, nie będzie tęsknot, nie będzie ołtarzy, będzie sympatia. Tylko tyle, czy aż tyle. Myślę, że na początku wystarczy tylko tyle. Jeśli się kogoś polubi, to później można myśleć o kochaniu. Bez sympatii nikogo się nie pokocha. Zatem Panny mają szansę na rozpoczęcie czegoś wyjątkowego, wymagającego pracy i zabiegania, ale czegoś co w dalszej perspektywie ma szansę i na "ołtarze".

WAGA

W sercu

Wagi mogą kochać skrycie i nikt nie zgadnie co będą kryć w sercu na dnie. W ogóle mogą się nie obnosić z uczuciem, a tęsknym okiem spoglądać. Wagi się zakochają tego roku co do tego nie ma żadnych wątpliwości. Tylko co z tego. skoro albo uczucie nietrafione, albo strach przed wyznaniem spowoduje, że poza własną osobę ta miłość nie wyjdzie. A szkoda.

SKORPION

W mowie

Ten to będzie erotoman gawędziarz, dużo mówi, mało robi. A naopowiada się bajek, co to nie on robił, z kim, jak, gdzie i kogo nie kochał i co z tego? Jak od mowy do czyny daleka droga. Oczywiści by osiągnąć swój cel Skorpion może wszystkim "ofiarom" prawić komplementy i szeptać czułe słówka, a nawet wyznawać miłość. Tylko, że te słowa będą rzucane na wiatr. Zatem strzeżcie się Skorpionów, bo to tyłka  nie naruszą, włosów nie wysuszą, a nagadają się przy tym nierzadko kłamliwie. 

STRZELEC

Nie dba

Ten tylko będzie dbał o siebie, nie liczcie zatem, że zadba o was i waszą miłość. Strzelec lubi zmiany i szybko się nudzi w stabilnym stadle, zatem nie miejcie nadziei na długie pożycie. Chyba, że to Wy przejmiecie inicjatywę i będziecie dostarczać Strzelcowi rozrywek, dbać o niego, o związek i miłość, tak by on nie zechciał uciec. Tylko ileż można dawać z siebie wszystko, a dostawać niewiele? 

KOZIOROŻEC

Na ślubnym kobiercu

Kolejny znak, który może zalegalizować swój związek, lub stworzyć bardzo mocną i stabilną znajomość. Widać, że rok 2017 będzie obfitował w uroczystości rodzinne. Koziorożec stanie przed wyzwaniem: ślub, zaręczyny, wspólne zamieszkanie, czy kołyska. Bez względu na to co wybierze, tego roku samotnie nie spędzi. Dla świata stracony, przez partnera usidlony. 

WODNIK

Lubi

 Od lubienia wszystko się zaczyna, bez sympatii nie ma chemii, bez chemii nie ma miłości, a bez miłości nie ma związku - tzn jest ale to już temat na inny wpis. W każdym razie Wodniki będą lubić i będą lubiane, a od lubienia do miłości  wystarczy zrobić jeden krok - co prawda nie w tym roku, ale zawsze może kiedyś, gdzieś. Wodniku czeka cię- dobra zabawa, i dobra podstawa do pogłębiania uczuć. Zatem dobry rok dla ciebie, bo jeszcze nie kajdany, a już nie samotność.

RYBY

W sercu

Czy to jest miłość, czy to jest kochanie? Ryby będą zadawać sobie takie pytanie. Czas by Ryby zaczęły pielęgnować uczucie jakie  na nich spadnie, dbać, kołysać i dzielić. Bo miłość się mnoży, gdy się nią dzieli. Nie ma, że kocha się skrycie, czas by uczucie wypłynęło. Dlatego drogie Ryby - delikatna i żyjące w świecie baśni, czas wziąć sprawy w swoje ręce i wyznać co się czuje, nawet jeśli by to kogoś miało zaskoczyć. A może i ty będziesz mieć niespodziankę i twoje uczucia zostaną odwzajemnione, bo może też jesteś u kogoś  w sercu? Podejmiesz wyzwanie? 

W okamgnienie, lśnią kamienie

algaria

Przyszła do mnie pewna pani powiedzmy Jola i poprosiła o pewien już tu prezentowany rozkład. Chciała go z kart "Kamienie wróżą". Pewna siebie jestem w Tarocie, dlatego wróżbę z "kamieni" potraktowałam dla Joli eksperymentalnie. Wyszło jednak na tyle ciekawie, że postanowiłam ją zaprezentować na blogu.

 

DSC_0109

 

Praktycznie cały rozkład składa się z kamieni odwróconych. Co to oznacza? W kamieniach o pozytywnym znaczeniu - kłopoty, kamieni o negatywnym znaczeniu - szybki koniec problemów. Teraz zobaczymy co poszczególne kamienie znaczą i przed czym ostrzegają:

1 Kogo spotkam - Kryształ górski - Uzdrawianie (odwr)

 Może to być dla Joli dość trudny czas. Na szczęście okres wróżby obejmuje tylko miesiąc luty. Będzie musiała uporządkować wiele spraw, będzie potrzebowała podniesienia jakości życia. Może mieć poczucie bezsilności i osłabienia, a nawet choroby (grypa szaleje). Leczenie domowymi sposobami może nie wystarczyć. Oby tylko Jola nie spotkała złej energii lub kogoś kto taką jej wygeneruje.

2 Ktoś kogo kocham - Jaspis - Siła (odwr)

Stabilizacja w związku uczuciowym, wręcz nuda i rutyna. Dlatego Jola może szukać inspiracji - oby tylko w książkach, poradnikach czy na portalach, a nie w życiu realnym, szukając nowych znajomości. W lutym może ona mieć chęć do zdrady. Kobieta jest w stałym, dość dobrym związku więc po co jej kłopot z romansem. Luty przeminie, romans ucichnie, a pozostanie żal i smutek. ;) 

3 Ktoś kto mnie denerwuje - Kamień słoneczny - Dziedzictwo (odwr)

Zdenerwuję Jolę to, że zostanie wbrew swej woli wplątana w cudze sprawy, rodzinne problemy. Obarczona czyimiś kłopotami, wciągnięta w środek konfliktu, będzie musiała się opowiedzieć po którejś ze stron. Układy, układziki, niejasne sytuacje, szeptanki za plecami to wszystko spowoduje u Joli narastające frustracje. 

4 Ktoś kto mnie uspokaja - Diament - Świadomość (odwr)

Z pewnością nie uspokoi Joli brak dystansu do spraw, które opisałam wyżej.Nie będzie umiała się odciąć od konfliktów. A co by ja uspokoiło? By energię skierowała na siebie, postawiła na samorozwój, na pracę nad sobą. Czy to zakupy, zadbanie o siebie, czy rozwój intelektualny, dokształcanie się, medytacja, zajęcie się swoim hobby.  Uwaga na walkę z pokusami! Zbytnia rozrzutność może mieć przykre konsekwencje. Choć dziś przeczytałam zabawne powiedzonko " Idę sobie kupić coś najlepszego na ból głowy.. jakieś buty, jakąś torebkę" ;) Oby tylko Jolę za często ta głowa nie bolała ;)

5 Co mi wisi nad głową - Magnetyt - Przyciąganie (odwr)

O głowie była mowa, a głowa tuż, tuż... Nałóg - nad Jolą wisi nałóg. Za mocno się do czegoś przywiązała i ciężko jej się uwolnić.  Niestety w lutym Joli będzie towarzyszyć słaba wola przez co nałóg nadal będzie jej towarzyszył - nie uwolni się od niego. Nałogiem Joli są nie tylko papierosy, ale i pewien pan od którego kobieta nie umie się uwolnić.Niestety w tym czasie Jolka może fałszywie odczytać troskę kogoś bliskiego i odtrącić pomocną dłoń - stracić przyjaciela.

6 Kto mi pomoże - Topaz - Prawda (odwr)

We wszystkich sytuacjach jakie Jolę spotkają w lutym powinno jej pomóc umiejętność rozpoznawania fałszu, kierowania się własną intuicją. Może na nowo spojrzeć na wiele spraw i obrać inną ale  dobrą drogę. Musi tylko stanowić dla siebie samej przywódcę - nie podążać za tłumem i z tłumem, a działać indywidualnie. 

7 Co mnie zaskoczy - Kwarc różowy  - Delikatność (odwr)

Brak zdecydowania, podejmowania konkretnych decyzji i działań. Zaskoczy ją taka bezwolność, niemoc. I co ją jeszcze zaskoczyć może - ano chęć na ćwiczenia, ruch, zadbanie o swoje ciało, coś związane z jej fizjonomią, a czego wcześniej nie robiła - kosmetyki, dieta fitness.

8 Co za czym tęsknię - Szafir - Pokój (odwr)

Konieczność uporządkowania spraw, oczyszczenia własnej przestrzeni - tak jak w pracy, jak i w domu. Przyda się Joli wymiana energii, oczyszczenie pomieszczeń choćby święcą, kadzidłem albo solą. Wyrzucenie niepotrzebnych "klamotów", gazet, uszkodzonych sprzętów. I.... remanent w szafie. Jola tęskni za porządkiem i harmonią i by to mieć, musi zacząć działać. 

9 Co pięknego się wydarzy - Heliotrop - Poświęcenie.

Jak się ma coś pięknego z życiu Joli wydarzyć, skoro wypadła karta poświęcenia, która mówi o cierpieniu? Jedynie co to Jola komuś wybaczy, a kiedy się wybacza, ale tak szczerze, to wówczas jest nam lżej. Może to jest właśnie to co piękne, co ją spotka. Pomoc komuś i satysfakcja z tego. Jednak, poświęcenie się dla rodziny i bliskich trąci mi cierpiętnictwem niż przyjemnością, no chyba, że Jola lubi pracę dla partnera i dzieci z zatraceniem siebie, to wówczas to poświęcenie będzie urodą lutego.  

Ciekawa jestem jak to co wyszło z kart się sprawdzi - czy w ogóle.

 

To i ja o portrecie.

algaria

 

lokj

Lubię kartami analizować ludzi, a do tego świetnym sposobem jest „Tarotowy portret numerologiczny” p. Chrzanowskiej. Tylko jest niestety więcej niż jedno ale…

Sam pomysł i schemat jest super, „doniczka” i  poszczególne punkty do analizowania są trafione w punkt. Jedyne problemy jak dla mnie stanowią wyliczenia i interpretacja kart.  Dyskusji na licznych forach na ten temat było mnóstwo, jedni są zachwyceni inni mówią, że tworzenie portretu według schematu wyliczeń p. Chrzanowskiej  nie ma sensu.

Jak wiadomo nie od dziś tarot bardzo ściśle łączy się z numerologią. Numeracja AW jak i blotek w poszczególnych kolorach ma przypisane cechy energii numerologicznych (a może było odwrotnie i to kartom tarota przypisano cechy energii cyfr- nieważne) Ważne że np. asy to prekursorzy, „planerzy”, decydenci, nieźli przywódcy (jak Mag), 2 są wycofane i rozmyślają ( Kapłanka) itd. Numerologia jednak opiera się na cyfrach od 1 do 9, wszystko co jest powyżej tych cyfr jest do nich redukowane.

W Portrecie Tarotowym, p Chrzanowska opiera się na wszystkich AW czyli od 1 do 22 z czego 22 to karta Głupca. Wszystkie zsumowania, które w wyniku mają więcej niż 22 są redukowane do liczby mieszczącej się w przedziale od 1 do 22. Jednak nie jak w przypadku numerologii, nie są rozbijane czyli  np. 23 rozbita jest na 2 i 3 i sumowana, co daje 5. W portrecie jest odejmowanie – p.  Chrzanowska w przypadku uzyskania sumy większej niż 22 zaleca odejmować właśnie tych 22. I tak znów przykład 23 trzeba odjąć 22 i wychodzi 1 czyli karta Maga. Jak po sumowaniu uzyskamy np. 47 to odejmujemy 22 dwukrotnie, aż do cyfry 3 czyli Cesarzowej.

Zgrzyta mi to odejmowanie w portrecie osobistym. Chyba bym wolała redukować karty jak w przypadku numerologii z tym, że zostawiłabym korzystanie z 22 kart. Inną sprawą jest przyjęcie przez p. Chrzanowską, że Moc jest 11, a Sprawiedliwość 8 ( co jest zgodne z astrologią – bo przypisany Mocy Lew jest wcześniej niż Waga przynależna Sprawiedliwości), ale nie zawsze pasuje do analizy.

Robiłam interpretację siebie, bo tak najprościej się uczyć i mam 11 , która wyszła na  młodość. Z tego co pamiętam, to nie tyle byłam silna, niezależna i dążyłam do celu (przypisane cechy z karty Moc), co miałam szalenie rozwinięte poczucie sprawiedliwości i niesprawiedliwości. Pamiętam, że bardzo mnie bolały  przejawy wobec mojej osoby wszelkiej niesprawiedliwości. Chciałam wówczas by cały świat był sprawiedliwy i konkretny. Nie miałam silnego charakteru Mocy, raczej byłam uległa, choć niewątpliwie chciałam się realizować jako matka i żona. Było tak jak mąż chciał, a ja byłam )dążyłam by być) żoną przy mężu – perfekcyjną panią domu i idealną matką. Teraz jestem silna, niezależna, choć cel z budową domu się wypełnił, mam prace na wyższym stanowisku, skończyłam studia i co – to jest Moc czy Sprawiedliwość? Jestem jeszcze młoda, czy już wchodzę w Księżyc czyli starość?

W ogóle p. Chrzanowska ma swoją dość odmienna „od klasycznej” wizje kart. Teoretycznie każdy z sięgających po tarota sam powinien nauczyć się czytać według własnej intuicji. I teraz co? Czytać portret jak p. Chrzanowska, czy po swojemu? W końcu to jest Jej portret i powinno się działać według Jej schematu i Jej wizji kart.  Królowa Mieczy w ostatnich wpisach na swoim blogu przedstawiła poszczególne karty na konkretnych pozycjach w portrecie tarotowym właśnie według p. Chrzanowskiej. Jest to gotowy zbiór bardzo pomocny w tworzeniu portretu, jeśli ktoś chętny to serdecznie polecam. Link do bloga Królowej Mieczy znajdziecie u mnie w bocznej szpalcie, lub na forum ABC.

Ja myślę, że każdy kto spróbuje portretu powinien najpierw zacząć od osób znanych, najbliższych, z otoczenia i zobaczyć, które znaczenie kart bardziej nam „leży”.

O ile z osobistym portretem mogę się nie zgodzić, może mnie kilka spraw się nie podobać o tyle zachwycona jestem tarotowym portretem partnerskim. Na tyle ile go stawiałam, to za każdym razem  pokazywał idealnie przebieg znajomości. Z tym, że znów muszę „pilnować” się gdzie Moc, gdzie Sprawiedliwość bardziej pasuje, no i w ogóle raczej kieruję się swoją znajomością kart i intuicją. Wszystko to jest to wypracowania i nauki, ale tylko wówczas gdy będziemy ćwiczyć.

Poniżej podaję schematy portretu osobistego i partnerskiego.

 

1 – Dzień - dzieciństwo

2 Miesiąc – młodość

3 Rok - starość

----------------------------------à Droga życiowa człowieka

4 – (Dzień + miesiąc) podświadomość (przeczucia)- czyli umożliwia poznanie tajemnic i spraw, na których w chwili obecnej koncentruje się nieświadoma część osobowości obiektu wróżby. Zapis wspomnień, działań, nauki – automatyczna  reakcja na rzeczywistość- związane z naszą mroczną stroną duszy,

5 (miesiąc + rok) świadomość – to co się odbiera i czuje- jest utożsamiana z naszą tożsamością, osobowością i charakterem.

6 (4+5 –podświadomość + świadomość) – Nadświadomość - „wyższą jaźnią”, w której zawierają się odpowiedzi na pytania dręczące jednostkę. – natchnienie związane z   duchowością, wyższym ja, duszą.

Karty 1,4,6 ( dodajemy do siebie)  - poinformują nas o tym, jak czło­wiek jest odbierany na zewnątrz, w środowisku, wśród ludzi i jaki obraz siebie „sprzedaje” na zewnątrz.

Karty 3., 5. i 6. (dodajemy do siebie) opisze nam wnętrze analizowanej osoby, to jaki jest on „w środku”, z czego zrezygnował lub co ukry­wa przed światem.

-------------------------------------------à

7 (1+5 – dzień + świadomość) – misja jaką mamy wykonać

8 ( 2+6 – miesiąc+ nadświadomość) – pokazuje nam jak zrealizujemy misję czyli środki do realizacji misji

12 (7+8 – misja + środki) – Harmonia jaka uzyska

13 (1+4+6 – dzień + podświadomość + nadświadomość) – na zewnątrz – postrzeganie

14 (3+5+6 – rok + świadomość + nadświadomość) – wnętrze – jaki jest

 

Portret partnerski

1 Początki znajomości (1+1 dzień + dzień)

2 Rozwój (2+2 – miesiąc + miesiąc)

3 Okres schyłki (3 + 3 rok + rok)

4 Trudności (4 + 4 – podświadomość + podświadomość)

5 Wspólne plany (5+5 świadomość + świadomość)

6 Jak się związek będzie rozwijał (6+6 nadświadomość + nadświadomość)

7 Zadanie jakie ma związek wykonać (7+7 misja + misja)

8 Jak wypełnia zadanie (8+8 środek do celu + środek do celu)

 

Polecam partnerski portret tarotowy do nauki, do analizy, do poznania ciekawostek o innej osobie. Jednak wiedzy odkrytej kartami nie wykorzystujmy przeciw komuś, raczej wspierajmy się w zrozumieniu osoby, niż mu szkodzeniu wiedzą jaką posiedliśmy.

 

Postanowienie Nowoworoczne

algaria

Z nowym rokiem postanowiłam, że  stworzę nowe wpisy wtedy, kiedy będę miała coś ciekawego do przekazania. Tworzenie na siłę," bo w każdy piątek powinien ukazać się wpis" jest dla mnie niekomfortowe i ostatnio mam wrażenie, że wpisy są mało ciekawe, a tak nie chcę. Odnoszę wrażenie (może nie słusznie) jakby formuła bloga się wypaliła i jest tu zwyczajnie nudno, co i mnie zniechęciło do pisania, a mój blog ma być przyjemnością dla mnie. Natomiast szacunek do Was - moich czytelników nie pozwala mi obniżyć dotychczasowego poziomu.

Zatem moje postanowienie Noworoczne jest takie, by tworzyć ciekawie, ale nie pod presją, dla Was ale w zgodzie z sobą. Wpisów na blogu jest prawie na rok czytania więc jeśli ktoś będzie chciał, może wrócić do tego co było, w oczekiwaniu na to co nowego będzie.  

 Chciałam jeszcze dodać, że dzięki Wam w 2016 roku zajęłam (we wrześniu) 174 miejsce w rankingu "Top - 1000" blogów na "Blox.pl", a najwyżej byłam na 2 miejscu blogów - ezo. Wielki pokłon w Wasza stronę. 

© Sylwia - tarot i nie tylko
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci